Jestes w: Home > Medycyna > ŻYCIE BEZ CHORÓB

ŻYCIE BEZ CHORÓB

Na zakończenie tej części książki chciałabym przedstawić człowieka, który dosłownie i w przenośni „wziął swoje zdrowie w swoje ręce”.

Makary SIERADZKI – urodził się 1 stycznia 1900 roku. Z wykształcenia polonista – bibliotekarz, niemal całe swoje życie przepracował w szkolnictwie warszawskim. W latach 1947 – 56 przebywał w więzieniach stalinowskich oskarżony o szpiegostwo. Męczące śledztwo, ciężki proces i surowy rygor więzienny sprawiły, że więzienie opuścił z niemal całkowitą utratą zdrowia. Lekarze dawali mu zaledwie dwa miesiące życia.

Stało się inaczej. Na przekór medycynie oficjalnej pan Makary do dnia dzisiejszego (a jest II półrocze 1990 roku) cieszy się doskonałym zdrowiem i samopoczuciem, a swoją sprawnością fizyczną może zadziwić wielu młodych. W programie telewizyjnym mogliśmy go nawet podziwiać stojącego na głowie…

Posłuchajmy opowieści pana Sieradzkiego o tym, w jaki sposób odzyskał zdrowie i jak je pielęgnuje. – Dziewięć lat spędziłem w więzieniach stalinowskich. Wyszedłem stamtąd niczym wrak, tak- zrujnowany fizycznie, że zaprzyjaźniony lekarz bez ogródek powiedział: zbyt dobrze się znamy, bym’ miał przed panem ukrywać, że sprawa jest beznadziejna, że trzeba się liczyć w każdej chwili z możliwością następnego ataku, bez szans uratowania życia. Oświadczył mi, że rozedma płuc powodująca zadysz- kę jest nieuleczalna, a towarzyszące jej inne choroby, jak:

silna nerwica, arytmia, rozszerzenie aorty, zaburzenia krąże-niowe, zawroty głowy, omdlenia, nieżyt żołądka, nerek i wątroby, reumatyzm, artretyzm, usztywnienie stawów, lumbago, ischias dopełniały listę moich chorób. Nie miałem zamiaru się poddać! Zerwałem całkowicie z medycyną oficjalną i rozpocząłem leczenie na własną rękę sposobami nie-konwencjonalnymi, o których słyszałem dużo wcześniej. Już w 1923 roku zetknąłem się ze znanym filozofem, Wincentym Lutosławskim, który propagował higieniczny tryb życia, posty – głodówki i wegetarianizm. Jego książka „Rozwój potęgi woli” poświęcona hatha-jodze stała się moim przewodnikiem. Po’ wyjściu z więzienia szukałem ratunku w filozofii Dalekiego Wschodu. Z czasem doszedłem do sformułowania 4 zasad tej medycyny, którymi pragnę się podzielić.

Pierwszą i najważniejszą zasadą jest uświadomienie sobie, że każdy z nas jest akumulatorem nieprzebranych zasobów energii. Cała rzecz polega na tym, aby uzmysłowić sobie ten fakt i zacząć rozbudzać tę energię dla dosbra własnego i innych osób. Nasza medycyna oficjalna zdaje się zupełnie nie dostrzegać tej prawdy o człowieku, a przecież wielu wielkich tego świata w swoich dziełach mówi wręcz: „Dla każdego człowieka najważniejszym przedmiotem poznania jest on sam i jego siła duchowa” (Tak pouczał Lew Tołstoj). Można tu przytoczyć dużo różnych cytatów. Należy jednak przede wszystkim wiedzieć, że pierwszy krok w wyzwalaniu sił psychicznych polega na uświadomieniu ich sobie i chęci ich wyzwolenia.

Moja druga zasada mówi o tym, że natura jest sama przez się dobroczynna i lecznicza. Jeżeli człowiek „otworzy się” na jej działanie i żyje w zgodzie z jej prawami, to ma dużo większą szansę na zdrowie życia. Już Hipokrates powiedział: „Natura jest lekarzem, lekarz sługą natury” i dodawał: „Przede wszystkim nie szkodzić!”. A nie szkodzić, to nie przeszkadzać naturze w jej działaniu na człowieka. Z

kolei Ghandi głosił: ,,Niepotrzebne są lekarstwa, raczej szkodliwe. Choroba to ostrzeżenie natury, że coś jest nie w porządku w naszym organizmie. Pozwólmy więc naturze działać i z tym nieporządkiem sobie poradzić, nie przeszkadzajmy jej wprowadzaniem leków”. Profesor Akademii Medycznej w Poznaniu Antoni Horst w książce „Ekologia człowieka” podaje w wątpliwość w ogóle potrzebę przyjmowania leków.

Ja od ponad 43 lat nie wziąłem do ust żadnego lekarstwa. Z tym jest ściśle związana trzecia i czwarta zasada, które brzmią: należy przede wszystkim leczyć człowieka jako całość psychologiczną, a nie choroby i uświadamiać sobie, że każdy człowiek jest najlepszym lekarzem dla siebie. Trzeba jednak umieć słuuchać wewnętrznego głosu, intuicji i być posłusznym temu.

Zaufałem tym zasadom medycyny wschodniej i dotąd jestem im wierny. W miarę możliwości głoszę je i przekazuję ludziom chorym, cierpiącym wskutek nieświadomości, biernego, bezkrytycznego ulegania szkodliwym tradycjom i pojęciom oraz braku siły woli. Choroby nie muszą towarzyszyć starości. Człowiek może być zdrowy i sprawny do końca życia, niezależnie od biologicznego wieku.

Swoją kurację po wyjściu z więzienia rozpocząłem od ćwiczeń oddechowych, które w hierarchii źródeł zdrowia stawiam na pierwszym miejscu. Jednocześnie zacząłem ćwiczyć asany hatha-jogi, które koiły mój rozdygotany system nerwowy. Z czasem wypracowałem własny system tych oddechów i ćwiczeń, który uprawiam każdego dnia, a po nich medytuję. Szerzej o tym piszę w swojej książce „Życie bez chorób”.

Drugim źródłem czerpania energii, oprócz oddychania, jest odżywianie. Od przeszło 43 lat nie miałem w ustach kawałka mięsa i jesteśmy z żoną wegetarianami. Oprócz tego stosuję lecznicze głodówki, które po wyjściu z więzienia bardzo pomogły mi oczyścić się i zregenerować organizm. Trzeba wiedzieć o tym, że leczniczy post nie tylko przywra-

Dodaj Komentarz

You must be logged in to post a comment.