Jestes w: Home > Medycyna > CHODZIAŁAM PO OGNIU.

CHODZIAŁAM PO OGNIU.

W tej części książki dużo miejsca poświęcam siłom psychicznym drzemiącym w każdym z nas, dzięki którym można skutecznie walczyć z chorobą, cierpieniem i przeciwnościami losu. Można też je wykorzystywać do różnych in-nych celów, jak np. chodzenie po ogniu… . Dla mnie czynność ta była wielkim sprawdzianem nieograniczonych wręcz możliwości człowieka.

A zatem – o tym jak chodziłam po ogniu, lecz na początek kilka słów o historii sztuki chodzenia po ogniu, która jest niemalże tak stara jak ludzka cywilizacja. Rozpowszechniona jest głównie wśród mieszkańców wysp Fidżi, Hindusów, muzułmanów, Indian z Kanady i ludów afrykańskich. Jej korzenie tkwią w różnego rodzaju wierzeniach i przekonaniach religijnych.

Bez względu na to, pod jaką szerokością geograficzną odbywa się ceremoniał chodzenia po ogniu, jest on swego rodzaju uroczystym spektaklem poprzedzonym odpowiednimi przygotowaniami. Z reguły grupa osób najpierw odbywa wielogodzinne modły i medytacje, a inni przygotowują drewno, z którego w nocy zostanie rozpalone ognisko. Gdy ognisko dogasa, rozgrzebuje się rozżarzone węgle i tworzy się z nich koło o średnicy 2 – 3 metrów. Następnie przy dźwiękach muzyki uroczysta procesja wkracza na widownię, aby w takt melodii, boso, w skupieniu przebiec drobnymi i szybkimi kroczkami po rozżarzonych węglach, których temperatura waha się w granicach 500 stopni Celsjusza!

Murzyni z plemienia Wakimbu (Tanzania) obsypują na dodatek swoje ciało rozżarzonymi węglami, smagają się po twarzach głowniami, które wyjmują z ogniska… ustami! Jeden z czarowników tego plemienia wykopał na ognistej ścieżce dół, do którego włożył własną głowę i wytrzymał w straszliwym żarze ponad 20 minut, co skrupulatnie odnotowali obecni przy pokazie europejscy lekarze, którzy przy okazji dokładnie zbadali śmiałka i nie stwierdzili żadnych obrażeń ani oparzeń.

Dodaj Komentarz

You must be logged in to post a comment.